niedziela, 27 grudnia 2015

Poznajmy się cz.4 - Wielogodzinny i wieloetapowy proces tworzenia...

Aaaaa prezenty nie kończą się wraz ze Świętami, a w zasadzie niektóre niespodzianki są lepsze od tych świątecznych :D Wreszcie mogę podzielić się z Wami moją radością. Pod koniec listopada otrzymałam wiadomość (po przez galerię biżuterii artystycznej Olissima) od redaktorki naczelnej magazynu "Polski Jubiler". Bardzo spodobała się jej moja biżuteria, dlatego zaprosiła mnie do udzielenia wywiadu!!!



POLSKI JUBILER

Na początek przybliżę Wam, czym w zasadzie jest owo czasopismo, bo wiem że nie wszystkim musi być znane. Magazyn branży jubilerskiej - "Polski Jubiler"  ukazuje się od 1997 roku, obecnie w formie dwumiesięcznika. Porusza wszelkie problemy związane z tematyką jubilerską, informuje o wystawach i konkursach złotniczych, recenzuje spotkania branży. Czasopismo często jest także patronem medialnym ważnych wydarzeń z dziedziny biżuterii i zegarmistrzostwa: targów, konferencji, sesji naukowych i wielu innych. Struktura pisma podzielona jest na działy, osobiście najbardziej lubię poczytać artykuły z cyklów: "Ludzie branży" oraz "Dobre bo polskie", w którym ukazują się wywiady z doświadczonymi artystami i czasem z takimi świeżynkami, jak ja :D


Najbardziej uhonorowany został naszyjnik "Dzikość", który trafił na okładkę, co niezmiernie mnie cieszy :) Natomiast w środku znalazły się zdjęcia także innych prac, no i oczywiście wywiad, który możecie przeczytać poniżej. Dla ułatwienia wstawiłam go w formie zwykłego tekstu byście nie musieli ślepić oczkami i czytać go ze zdjęć. Myślę, że nie ma lepszego sposobu na poznanie, niż zadać drugiemu człowiekowi kilka pytań :D


DOBRE BO POLSKIE


1. Skąd wzięło się u pani zamiłowanie do biżuterii? 

Ewolucja, to słowo które najlepiej oddaje moją drogę do świata biżuterii. Zawsze drzemała we mnie pasja tworzenia. Próbowałam wielu technik, od malarstwa, przez układanie szklanych mozaik, po ceramikę. Te dziedziny, choć tak odległe od siebie zaistniały w moim życiu naturalnie. Czasem zupełnie nieoczekiwanie, innym razem dzięki moim staraniom. 
Zamiłowanie do biżuterii kwitło powoli, równolegle pojawiały się pierwsze próby działań w tej dziedzinie, przerywane odmiennymi realizacjami artystycznymi. Aż trafiłam na technikę witrażu Tiffany, kojarzoną głównie z lampami z końca XIX wieku, którą połączyłam z metaloplastyką z miedzi i wykorzystałam do drobnych form biżuteryjnych. Następnie rozpoczęłam naukę pracy w srebrze, która zawładnęła mną na dobre.

2. Gdzie nauczyła się Pani zawodu złotnika? Jakie trudności musiała Pani pokonać, aby stworzyć swoje pierwsze dzieło

W 2013 roku ukończyłam Kwalifikacyjny Kurs Zawodowy w zawodzie złotnik – jubiler w Zespole Szkół Nr 31 im. Jana Kilińskiego w Warszawie, zwieńczony egzaminem państwowym. Mimo iż posiadam tytuł złotnika, stoi przede mną jeszcze wiele jubilerskich tajemnic do zgłębienia. 
Moimi pierwszymi pracami w srebrze były obrączki, bo tak przewidywał program kursów. Na pierwsze dzieło jeszcze czekam, ale myślę, że zmierzam w dobrym kierunku :) Natomiast największą trudnością była własna niecierpliwość. Rozpoczynając kurs nie miałam zielonego pojęcia o jubilerstwie, choć ukończyłam studia z historii sztuki, niestety ten dział pozostał nietknięty. Grupa kursantów była dość duża, więc czas oczekiwania, by poznać kroki postępowania nawet przy podstawowych pracach, lekko się dłużył. No i ta wieczna kolejka do walcarki i polerki… :) 

3. Czy ma Pani  ulubiony okaz biżuteryjny swojego autorstwa? A jeśli tak to dlaczego jest on tak wyjątkowy? 

Do niektórych prac mam sentyment, gdyż łączą się z pewnymi przełomami w mojej twórczości, jednak w większości przypadków, po jakimś czasie przestaję je „lubić”. Cały czas się rozwijam, więc w dawnych realizacjach zauważam wady, myślę nad tym, co teraz zrobiłabym inaczej. Każda praca w pewien sposób jest wyjątkowa. W nowych projektach zawsze jest coś, czego jeszcze nie próbowałam i muszę się z tym zmierzyć.
Co prawda w ostatnim roku wykonałam kilka istotnych prac, w ogóle rok 2015 mogę uznać za ważny dla mojej twórczości. Tą rewolucję rozpoczęłam pierwszym w tym roku naszyjnikiem – WiśnioweLove, łączącym w sobie miedź z ręcznie filcowaną wełną, kamieniami, tłoczoną i barwioną przeze mnie skórą naturalną. Jego realizacja była dla mnie wyzwaniem, bo wcześniej nie podejmowałam się tak dużych prac. Połączenie wielu technik w rozbudowanej formie sprawia mi ogromną przyjemność.
Kolejny przełom nastąpił wiosną, motywacją do wytężonej pracy stały się dla mnie kursy: Projektowania i wytwarzania biżuterii oraz małych form rzeźbiarskich, na które zapisałam się do Pracowni Autorskiej  pana Andrzeja Bandkowskiego we Wrocławiu. Rady pana Andrzeja były mi bardzo pomocne i po powrocie z warsztatów ruszyłam pełną parą! 
Jednak najważniejszy jest naszyjnik – „Poranek w Wenecji”, połączenie srebra z ręcznie wykonanym szkłem fusing’owym (fusing – technika stapiania szkła w wysokiej temperaturze). Byłam z siebie dumna, że podjęłam się wykonania. Geometria nigdy nie była moją mocną stronę, nie po drodze mi z prostymi liniami, a tu umyśliłam sobie widok miasta i to realnego! Nawet liczba otworów okiennych jest zgodna z oryginałem. Oczywiście dla równowagi musiałam przemycić trochę płynnych kształtów, które są charakterystyczne dla mojej biżuterii.



4. Stworzone przez panią obiekty biżuteryjne wyróżniają się wzornictwem i sposobem łączenia materiałów. W jaki sposób udało się pani wypracować swój indywidualny styl?

Miło słyszeć, że ktoś uważa, że mam już swój indywidualny styl, choć uważam, że jeszcze jestem na drodze poszukiwań. Mimo wszystko trzeba przyznać, że widać już pewne tendencje mojego warsztatu. W zasadzie przekuwam wadę w zaletę, a nawet cechę charakterystyczną. Tak, jak wcześniej wspominałam, imałam się wielu technik, zawsze miałam problem by zdecydować się na jedną. Buntowałam się, gdy słyszałam, że muszę skupić się na konkretnej dziedzinie, by coś osiągnąć. Z tego sprzeciwu i zamiłowania do różnorodności zrodził się pomysł na pracownię Sztuk Kilka, która już w swej nazwie zawiera pewną przewrotność.
Obecnie moje prace, to kompilacja doświadczeń z ostatnich dziesięciu lat. Mieszanka metod podejrzanych w Internecie, jak filcowanie, praca ze skórą, czy witraż Tiffany, połączonych z ręcznie ciętym, barwionym i wypalanym szkłem, czy rzeźbioną porcelaną.

5. Pani biżuteria tworzona jest z myślą o  wymagających klientach. Kto najczęściej decyduje się na zakup biżuterii pani autorstwa? 

Kobiety, lubiące się wyróżnić, ceniące ręczne wykonanie i tradycyjne metody pracy z jednoczesną niesztampową formą. Wiele klientek podkreśla, że moja biżuteria jest zobowiązująca, wręcz wymaga odwagi i jest bardzo charakterystyczna. Co ciekawe klientami stosunkowo często są mężczyźni, obdarowujący swoje wybranki. W ogóle moje wzory wyjątkowo dobrze trafiają w męskie gusta, choć w 99% tworzę dla płci pięknej.

6. Czy zdarzyło się Pani zobaczyć osobę „ubraną” w biżuterię Pani autorstwa. Jeśli tak to jakie to uczucie? 

Niestety nigdy nie miałam okazji. Sprzedaż biżuterii prowadzę głównie drogą internetową, dlatego rozsiana jest po całej Polsce i Europie, więc nie tak łatwo na nią trafić. Aczkolwiek przypomina mi się historia opowiedziana przez klientkę. Kiedyś u swojej notariuszki zauważyła pierścionek mojego autorstwa i zapragnęła posiadać podobny. Jej droga do mnie trwała ponad rok, ale udało się, było to dla mnie bardzo miłe i satysfakcjonujące.  



7. Co jest dla pani najważniejsze w procesie tworzenia biżuterii? 

Uwielbiam pracę od podstaw, zawsze zaczynam od szkicu. Czasem pomysł bazuje na kształcie kamienia, innym razem jest totalnym wytworem wyobraźni i najpierw powstaje projekt całości, a dopiero później szklane i ceramiczne elementy. Gdybym jednak miała wybrać tylko jedną część całego procesu, byłoby to niemożliwe. Największą euforię odczuwam, gdy wpadnie mi do głowy nowa idea, przelanie jej na papier jest czystym relaksem. Tuż przed rozpoczęciem prac w metalu pojawia się uczucie lęku przemieszane z ekscytacją, a gdy już zacznę muszę doprowadzić prace do końca, nigdy nie zostawiam realizacji w połowie drogi. Nie mam tysiąca egzemplarzy niedokończonej biżuterii, kiedy coś idzie nie po mojej myśli, to próbuję jeszcze raz albo zmieniam pierwotny zamysł. Ulepszam, modyfikuję… czasem po prostu zderzam się z rzeczywistością, bo papier przyjmie wszystko, a metal jest mniej podatny na sugestie mojej wyobraźni :) Wielogodzinny i wieloetapowy proces powstawania czegoś z niczego, realizacja twórczej myśli, dla tego warto się napracować.

8. Jaki materiał – metal, kamień jest pani ulubionym i dlaczego? 

Każdy materiał ma swój urok. Szkło, to piękny połysk i intensywne, transparentne barwy. Ceramika daje nieskrępowaną możliwość tworzenia fantastycznych form i mocne kolory, a porcelana szklistą biel. Filc, tkanina i pióra są miękkie i lekkie. Kamienie występują w takiej ferii odcieni i kształtów, że czasem nie wiem na co się zdecydować, choć ostatnio chodzi na mną bursztyn. Miedź jest miękka i dodaje pracom ciepła.. Srebro ma swój metaliczny, chłodny wdzięk, a i bez oksydy nie umiem się już obejść.

9. Czym dla Pani jest biżuteria – małym dziełem sztuki, czy dodatkiem do ubrania? 

Lwia część moich prac wskazuje, że celuję w małe dzieła sztuki. Oczywiście zdarza mi się tworzyć skromniejsze formy, które stają się uzupełnieniem stroju. Jednak do większości prac od Sztuk Kilka trzeba mieć charakter :) Sądzę, że na rynku jest miejsce zarówno na biżuterię artystyczną, jak i dodatki. Wszystko zależy od okazji, nastroju, okoliczności i celu w jakim zakładamy biżuterię.

10. Skąd czerpie Pani inspiracje przy tworzeniu swojej biżuterii? 

One same przychodzą, zamykam oczy i ni z tego, ni z owego pojawia się pomysł. Kiedy indziej inspiracją może stać się zdjęcie w gazecie, skrawek tkaniny, kamień… i całe mnóstwo bodźców, które otacza mnie na co dzień. 

No to mogliście sobie trochę poczytać, a ja idę dalej szczerzyć zęby do lwa z okładki. Jednocześnie chciałabym podziękować redakcji Polskiego Jubilera za docenienie mojej twórczości, chyba lepszego końca roku sama bym sobie nie wymyśliła!

Trzymajcie się ciepło!


SKLEP WWW: www.sztukkilka.pl
FACEBOOK BIŻUTERIA: Sztuk Kilka Art Jewelry

***********************************************************

9 komentarzy:

  1. Gratulacje! Naprawdę przepiękne prace Pani tworzy, więc warte docenienia i propagowania. Trzymam kciuki za kolejne sukcesy i życzę nieustającej weny twórczej w nadchodzącym Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję! Będę wytrwale pracować na następne sukcesy :)

      Usuń
  2. Brawo, brawo! Gratulacje, no to teraz jesteś jubilerską celebrytką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe bylebym nie zaczęła robić "celebrytek" :D

      Usuń
  3. Gratuluję! Gdzie można kupić ten magazyn? Nie znam się na tej dziedzinie, ale chętnie bym poczytała więcej takich wywiadów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Z tego co mi wiadomo, to pojawia się w empiku, ale można zamówić także po przez stronę: http://prenumerata.pws-promedia.pl/#polski_jubiler (roczną prenumeratę za 65 zł lub pojedyncze numery :)

      Usuń
  4. Świetny artykul, aż przyjemnie poczytać :) Życzę, aby był jednym z wielu kolejnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D myślę, że nie spocznę na laurach i kolejne prace również zostaną dostrzeżone :)

      Usuń
  5. Niech się spełnią świąteczne życzenia:
    te łatwe i trudne do spełnienia.
    Niech się spełnią te duże i te małe,
    te mówione głośno lub wcale.
    Niech się spełnią wszystkie one krok po kroku,
    tego życzę Ci w Nowym Roku...

    OdpowiedzUsuń

klik klik ... dziękuję za komentarz :)