niedziela, 31 stycznia 2016

Czy znacie ceramikę krystaliczną?

Dzisiaj podzielę się z Wami moją wiedzą z trochę mniej biżuteryjnej dziedziny...ale tylko pozornie :D Na poniższym zdjęciu możecie podziwiać (oczywiście jeśli przypadnie Wam do gustu) mój wisior z oprawioną ceramikę krystaliczną, która przybyła do mnie aż z Izraela! Zaraz opowiem Wam jej historię oraz kilka słów o samym wisiorze, ale najpierw napiszę co to w ogóle jest ta CERAMIKA KRYSTALICZNA.


SZKLIWA KRYSTALICZNE

Ceramika krystaliczna, to ceramika pokryta szkliwami krystalicznymi. Czy już zaspokoiłam Waszą ciekawość? Hehe :D No dobra, a teraz tak na serio, czym ta ceramika różni się od takiej zwykłej, tradycyjnej techniki? 

CO WSPÓLNEGO?

Najpierw kilka kroków, które są wspólne dla różnych metod pracy z gliną. 
  • Lepimy lub odlewamy przedmiot z gliny, możemy też wytoczyć go na kole garncarskim.
  • Czekamy, aż wyschnie, czasem w trakcie suszenia dołączamy kolejne elementy, bo nie wszystko da się na raz ulepić :) Przedmiot musi być bardzo dobrze wysuszony (czasem trwa to nawet kilka tygodni), bo inaczej nasz twór wybuchnie w piecu.
  • Wysuszoną pracę szlifujemy, aby zlikwidować wszystkie nierówności i haczące elementy.
  • Wypiekamy glinę w piecu ceramicznym w temperaturze ok 900 - 1000 °C, w ten sposób uzyskujemy tzw. BISKWIT (czyli glina zmienia się już w ceramikę, ale jeszcze taką surową bez szkliwa, za to robi się twarda).


  • Następnym krokiem jest wybranie kolorów glazury i pokrycie powierzchni prac szkliwami, czyli mieszankami różnych tlenków, które pod wpływem wypału w piecu ceramicznym uzyskują trwałe, najczęściej połyskujące kolory (przed wypałem są matowe i mają pastelowe barwy, zwykle szaro - różowe).
  • Taki wypał trwa zazwyczaj ok 3.5 - 4.0 h (zależnie jaka temperatura jest potrzebna, by szkliwo zyskało odpowiednią barwę i stało się błyszczące, zwykle ok 1060 - 1180 °C ) + czas studzenia, który jest zależny od wielkości pieca.


CO ODMIENNEGO?

Pierwsze kroki, aż do biskwitu będą takie same, później zaczynają się różnice. Zapewne zauważyliście już, że na powierzchni tych szkliw powstają niesamowite wzory, poniżej kilka słów o tym, skąd się biorą:


  • Pierwsza znacząca różnica tkwi w samych szkliwach, na rynku jest dostępnych tylko kilka glazur tego typu, ale trudno uzyskać za ich pomocą spektakularne efekty, bo nie znamy ich dokładnego składu. A taka wiedza jest niezbędna, by ustalić odpowiedni proces wypalania. Co za tym idzie? Nasze szkliwa wykonujemy sami!!! No dobra, ja to tylko patrzam, wszystkim zajmuje się mój luby i on jest twórcą wszystkich tych piękności, za to ja je potem fotografuję :D
  • Gdy mamy już papkę, którą pokrywamy biskwit (warstwa musi być baaaardzo gruba), wstawiamy wszystko do pieca na podpórkach, które zwiemy ociekaczami / łapaczami szkliwa. Są one niezbędne gdyż szkliwa krystaliczne niezwykle mocno spływają podczas wypału, bez nich spód pieca zostałby zniszczony po jednym użyciu.

To jeden z naszych łapaczy, pod każdy przedmiot potrzebna jest indywidualna podkładka dopasowana do jego spodu.
  • Czas na wypał i tu tkwi cała magia. Odpowiedni skład glazury nie wystarczy, trzeba jeszcze zaprogramować wieloetapowy program wypału, który trwa minimum 10 h!!! I nie wliczyłam tu studzenia, tylko samo nagrzewanie i utrzymywanie temperatury pieca. Do tego potrzebna jest bardzo wysoka temperatura bliska 1300°C, elektrownia już zaciera rączki, a pieniążki wyfruwają z portfela...
  • Co jeszcze? hmmm... a własnie, wykres takiego wypału byłby schodkowy. Kurczaki, jak to klarownie wytłumaczyć, by nie pisać elaboratu... Temperatura w piecu nie jest jednorodna przez te 10 h, cały cykl opiera się na wzrostach i spadkach temperatury oraz ich przetrzymaniach, to własnie dzięki tym zabiegom rosną kryształy, wyglądające jak połyskujące „kwiaty”. Cały proces można porównać do tworzenia się lodowych struktur na szybach w mroźne dni, albo do wzrostu kryształów w minerałach.


  • Co ważne, nigdy nie wiadomo, w którym miejscu pojawi się kryształ, jest to proces losowy stanowiący o wyjątkowości i unikatowości przedmiotów wykonanych tą metodą, która jest bardzo trudna w kontrolowaniu.
  • A jak to jest z tymi kolorami, że tło pomarańczowe a kryształy niebieskie? Czysta chemia!!! Więcej nie powiem, bo z chemii byłam noga. Dodam jedynie, że nie są one w żaden sposób malowane na wierzchu, i że jest to efekt jednego szkliwa a nie połączenia kilku.
  • Ze względu na zastosowane tlenki, w naczyniach nie można podawać płynnych, kwaśnych oraz gorących produktów spożywczych, gdyż wchodzą one w reakcje ze składnikami szkliwa i mogą być szkodliwe dla zdrowia, chyba że w środku zastosujemy szkliwo spożywcze :)
To chyba najważniejsze elementy składające się na wiedzę o tej technice. Podkreślę jeszcze, że na całym świecie nie ma dwóch identycznych przedmiotów pokrytych szkliwem krystalicznym. Kryształy rosną w przypadkowych miejscach i zawsze mają trochę inną strukturę/rozmiar/kształt. Stąd taka duża trudność w uzyskaniu pożądanych efektów. Istnieje ponad 20 czynników wpływających na sam proces (temperatura, czas wypału, wilgotność, rodzaj powierzchni i gliny, atmosfera w piecu...) Posiadając przedmiot wykonany w technice krystalicznej, możemy być pewni jego wyjątkowości i niepowtarzalności! 


ZMROŻONA FALA

Skoro kryształy są takie niesamowite, to nie mogłam się powstrzymać i musiałam wpleść je w moją biżuterię :D Pierwsze próby podjęłam już ponad rok temu, oprawiając ceramikę w technice witrażu Tiffany (KRYSTALICZNE AMULETY). W tym roku postanowiłam, że wśród moich srebrnych prac nie może zabraknąć tych z kryształami. Zatem oto i jest wisior z cudnym, porcelanowym krążkiem, który wyjątkowo nie pochodzi z naszej pracowni (czy ja w ogóle wspominałam Wam wcześniej, że mamy pracownię ceramiczną?). 

Rok temu otrzymałam ów krążek od znajomego ceramika z Izraela, była to niespodzianka na moje urodziny :) Projekt przeleżał prawie 10 miesięcy zanim się za niego wzięłam. Do tego w trakcie pracy został mocno zmodyfikowany, pierwotnie miał być etniczny, a wyszedł bardziej nowoczesny i całe szczęście :D


Oprawa została zminimalizowana do motywu fali, cargi i łapek, które to wszystko trzymają razem, do tego udało mi się dobrać ciekawy łańcuch (zakupiłam taki gotowy).


Tutaj dokładnie możecie przyjrzeć się strukturze kryształów, nawet na jednym przedmiocie ich kształty potrafią być bardzo zróżnicowane. Czasem wyglądają jak płatki kwiatów, innym razem jak delikatne piórka albo... ogryzki jabłka. 



TRUDY ŻYWOTA CERAMIKA - KRYSTALIKA

Mam nadzieję, że udało mi się w miarę jasno wytłumaczyć, czym jest technika krystaliczna. Jeśli znajdziecie jakieś niejasności, to nie bójcie się zapytać, chętnie dopowiem, co wiem :) Liczę także, że zwróciłam Waszą uwagę na unikatowość tej techniki, dodam jeszcze, że w Polsce zajmuje się nią tylko kilku ceramików. Zarówno duże koszty wytworzenia, niesamowita ilość stratnych prac, jak i ogrom wiedzy, jaką trzeba sobie przyswoić jest niewyobrażalny, dlatego chylę głowę przed moim lubym i innymi krystalikami, którzy podjęli ten trud. 

Na koniec chciałam Wam pokazać co trzeba znosić, gdy podejmie się wyzwanie, jakim jest tworzenie w tej technice. Nieudane wypały (brak kryształów / paskudne kolory), uszkodzenia pieca, grzałki w piecu do wymiany, bo już nie wytrzymały przeciążenia, pęknięte prace... przecudne egzemplarze, które w trakcie odbijania od ociekacza strzeliły.... wazony przewrócone w piecu albo stopione! (nie każda glina wytrzymuje tak wysokie temperatury).


W powyższym przypadku nie da się odbić butelki od ociekacza, szkliwa spłynęło tak dużo, że połączenie jest zbyt mocne. Butelka już zaczęła pękać, więc zostawiliśmy ją w tej formie dla zilustrowania tego problemu.


Porcelana się poddała, mimo że można wypalać ją w wyższych temperaturach niż zwykłą glinę. Na szczęście znaleźliśmy już taki rodzaj porcelany, który wytrzymuje długie przetrzymania. P.S. na porcelanie rosną dużo większe kryształy :)


Grzałki wyciągnięte z pieca po ok 10 miesiącach używania, powyginane, spękane i co najważniejsze, nie trzymające temperatury w piecu. Na dole zdjęcia - nówki sztuki, idealne sprężynki :)



PRZED I PO

Na koniec mały bonus, wspominałam że szkliwa przed wypałem mają raczej mętny kolor, oto przykład. Butelki przed i po wypale, w obu przypadkach dzióbki zostały pokryte inną glazurą niż reszta powierzchni. :)



Starczy już tych wiadomości, sporo tego wszystkiego wyszło, stąd moje pytanie do Was:

Czy moje posty nie są dla Was za długie?

Wolałabym, żeby ktoś tu czasem zajrzał i przeczytał moje wypociny, bo inaczej mija się to z celem. Czasem po prostu trudno zrezygnować mi z niektórych treści, jestem zbyt szczegółowa, choć bez problemu dzisiejszy post mógłby być ze dwa razy dłuższy, więc i tak nie jest tak źle :D

A tutaj dla ciekawskich:


Trzymajcie się ciepło!


SKLEP WWW: www.sztukkilka.pl
FACEBOOK BIŻUTERIA: Sztuk Kilka Art Jewelry

***********************************************************

20 komentarzy:

  1. Mi długość wcale a wcale nie przeszkadza! Piękne te szkliwa <3 A chyba najfajniejsze jest to, że efekt zawsze inny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło :D Tak, ta niepowtarzalność ma w sobie coś cudownego, taki dreszczyk emocji, bo nigdy do końca nie wiadomo co wyjmiemy z pieca :D

      Usuń
  2. Fajna ciekawostka. Podziwiam pracę. A wisior.... Ach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie :) a wisior już znalazł właścicielkę, co mnie niezmiernie cieszy :)

      Usuń
  3. Dla mnie posty mogłyby być jeszcze dłuższe ;). Czytam je z ogromnym zainteresowaniem. Zawsze dowiem się czegoś nowego i czegoś nowego nauczę. Tym razem mogłam podziwiać piękną ceramikę. W ceramice krystalicznej chyba najfajniejsze jest właśnie to, że nie wiemy do końca jaki będzie efekt końcowy. Mamy tu zaskoczenie, magię i tajemnicę. Jednym słowem coś niesamowitego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! jak cudownie czytać Twoje słowa :D

      Usuń
  4. To absolutnie fascynujące!Patrzę i podziwiam szkoda że te piekne prace pękają ale oczyma wyobraźni widzę obłędne mozaiki które mogłyby powstać z takich nieudanych ... też tak chcę! A posty wcale nie są za długie, uwielbiam czytać to co piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile ja mam takich spękanych skorup w szufladzie!!! Wszystkie oczywiście czekają, aż je oprawie, ale to wręcz nie wykonalne :) I dziękuję za miłe słowa :D

      Usuń
  5. Technika bardzo ciekawa. Wisior świetny i minimalistyczny. Uważam że dobrze zrobiłaś rezygnując z wcześniejszej koncepcji. Sama ceramika jest piękna a według mnie w Twoim wcześniejszym projekcie zbyt dużo się dzieje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doszłam do tego samego wniosku, choć trochę podpowiedział mi chłopak :) Może to właśnie jest proces dojrzewania, gdybym zrobiła ten wisior, gdy powstał szkic, zapewne wyglądałby zupełnie inaczej :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Czytanie to samo zdrowie! :) a za podziwianie dziękuję!

      Usuń
  7. Zajrzałam i nie pożałowałam, miło się czytało, dużo nowych wiadomości :) pisz tak dalej :) a swoją drogą może jakieś wyzwanie blogowe i nie tylko dla tych niewykorzystanych póki co skorupek? :) i jak tam Twoje serce uradowane? Mam nadzieję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uradowane jak najbardziej :D Każdy komentarz, to dla mnie wielka motywacja :)

      Usuń
  8. Oby takich postów więcej dla pokrzepienia artystycznej duszy. Cudne prace. Zazdroszczę! Już oczami mej wyobraźni widze jak za parę lat też takie cudeńka z pieca dobywam. Ale na razoe to ja tylko skromne doniczki dziergam. Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Trzeba mieć dużo samozaparcia do tej techniki i nie zrażać się, że coś nie pójdzie po naszej myśli, wtedy rzeczywiście można dojść do ciekawych efektów. Życzę powodzenia!!! :D

      Usuń
  9. Ostatnio naoglądałam sie różnistej pięknej ceramiki, miedzy innymi ze szkliwami krystalicznymi..Już , już chciałam kupić takie i w naszej pracowni ale...coś trzeba o tym wiedzieć..pierwsza informacja - Twoja. Wyczerpująca - prawie, pewnie możnaby dużo więcej o tym - ale wystarczajaca żeby odstąpić od pomysłu kupienia szkliwa.. na razie! :) Dzięki za informacje , pisz proszę. A ta przyrośnięta butelka - no to precież jest specjalna butelka z taką podstawką:) Piękna jest. A ta "miękka" porcelana - super efekt miękkości i fali:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że post Ci się przydał :) wiem, że nie jest to zbyt popularna technika, ale trzeba to zmienić! Niech się ludzi o niej dowiedzą. Zapraszam Cię także na mój nowy blog, gdzie pojawiają się najnowsze wpisy: http://sztukkilka.pl/blog/ może znajdzie się tam także coś więcej o ceramice krystalicznej :) a to stronka mojego chłopaka, który tworzy te cudowności: http://crystalline-obsession.pl/pl/ :D

      Usuń

klik klik ... dziękuję za komentarz :)