środa, 13 stycznia 2016

Gdy znajdziesz na swej drodze smoczą łuskę...

Opowiem Wam dziś bajkę prosto z krainy Śródziemia...a może Śródmorza, gdzie panują elfy i inne stwory, smoki i potwory... Smocza tematyka ostatnio nie jest w modzie, na czasie są raczej wszelkiego rodzaju kosmiczne opowieści, żeby nie mówić od razu, że wojny :) Jednak mój labradoryt bezsprzecznie pasuje do świata baśni i mitycznych historii. Projekt, który dziś Wam przedstawię przeleżał prawie rok, tyle czasu musiało minąć, abym wreszcie zdecydowała się na realizację. Tuż po wykonaniu szkicu uznałam, że brakuje mi jeszcze wprawy i umiejętności do przelania wyobrażenia w metal :)


SMOCZA ŁUSKA W OPARACH SECESJI

Nie trzeba być znawcą dawnej biżuterii, by dostrzec w naszyjniku pobrzękujące nuty stylu secesji. Co tu się dużo dziwić, akurat rok temu otrzymałam książkę o sztuce Art Nouveau i Art Deco. Podobno prawie każdy twórca, pracujący w metalach, ma swój rozdział związany z tą epoką, jej płynnymi liniami, subtelnymi zawijasami i... kiczowatym nadmiarem :D To chyba największy grzech secesji, za który ganiono ją w kolejnych latach, gdy sztuka poszła w zupełnie inną, minimalistyczną stronę. Ja nadal lubię czasem trochę ponadużywać przepychu, a jakie to dobre ćwiczenie na lutowanie drobnych drucianych skrętków i przypinanie łańcuszków! Przy nich, to już w ogóle trzeba mieć anielską cierpliwość, której mi zwykle brakuje :) Ale co ja będę dużo gadać, lepiej weźmy się do roboty i zatraćmy w tym srebrzystym świecie.


ETAPAMI, AŻ DO CELU

Z czeluści moich kamykowych skrytek udało mi się wygrzebać labradoryt, który stanowi centrum całej kompozycji, dobrze że nie użyłam go do innego projektu :) Reszta kamieni była wyimaginowana, co to oznacza w tym przypadku? A no rysunek bazował tylko na jednym realnym kamieniu - labradorycie, reszta został jedynie zaznaczona z myślą na przyszłość, że jakiś kamyczek uda się później dopasować. I tak, tuż przed rozpoczęciem realizacji wybrałam dwa malachity, trzy krople iolitu i łezkę amazonitu. Dalej już tylko wycinamy i lutujemy.



No i wyginamy druciki :) Starałam się, jak najwierniej odtworzyć moją pierwotną myśl. Każdy drucik dopasowywałam do szkicu. Następnie "wolno wiszące" zawijasy zlutowałam ze sobą, by w następnym kroku łatwiej było mi przylutować je do brzegu blaszki.



Krok, za krokiem zwiększała się plątanina srebrnych nitek, powoli sama zaczęłam się w niej gubić. Co skończyło się pomyłką przy lutowaniu drucików. Spostrzegawcze oko zauważy, że wzór nad labradorytem jest trochę inny niż ten pod, a w założeniu miały być symetryczne :)



Widzicie te druciane łezki po obu stronach największej cargi? W ten sposób poradziłam sobie z nakładającymi się liniami. Gdybym próbowała zlutować ten fragment z czterech kawałków byłoby to dużo trudniejsze, a tak po przylutowaniu tylko odcięłam końcówki :)


Aaaa prawie zapomniałam Wam podpowiedzieć, że przed lutowaniem druciki lekko spłaszczyłam drewnianym młotkiem, co mocno ułatwiło mi pracę. Na poniższych trzech zdjęciach widać, jak magiczny jest mój labradoryt i jak wieloma barwami iryzuje (jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o tych kamieniach, to zapraszam do trzeciego odcinka BIBLIOTEKI KAMIENI). 




Na ostatnim zdjęciu metaloplastyka jest już prawie gotowa, jeszcze tylko małe przecierki po oksydowaniu, za którego pomocą udało mi się uzyskać interesujący wzór. Na samiutki koniec zostało zakucie kamieni i dopięcie łańcuszków, które również przyciemniłam. Przyznam, że przyjemnie pracowało mi się przy tym naszyjniku, trochę gorzej było przy robieniu zdjęć. Plątanina łańcuszków nie była najłatwiejsza do ogarnięcia, ale ostatecznie ogłaszam sukces, wyszłam zwycięsko z walki ze srebrną materią.

METRYCZKA:

Metaloplastyka bez łańcuszków: ok 6,5 x 7,0 cm,
Długość metaloplastyki z dolnymi łańcuszkami: ok 12 cm
Wielkość labradorytu: 3,5 x 1,7 cm
Obwód łańcuszka: 44 cm + 7,5 cm regulacja
Waga srebra: ok 25 g

SMOCZA ŁUSKA - DRAGON SCALE





I to by było na tyle dzisiejszej opowiastki o smokach, księżniczkach i dzielnych wojownikach. A Wy lubicie takie klimaty, czy wolicie raczej minimalistyczne twory?


Trzymajcie się ciepło!


SKLEP WWW: www.sztukkilka.pl
FACEBOOK BIŻUTERIA: Sztuk Kilka Art Jewelry

***********************************************************

10 komentarzy:

  1. Piękny i bardzo efektowny naszyjnik :-)))Labradoryt dodał tajemniczości ,oprawa pięknie z nim współgra :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ten labradoryt i mnie urzekł!

      Usuń
  2. Labradoryty to jedne z moich ulubionych kamieni. Bardzo podoba mi się Twoja oprawa. Ja zdecydowanie gustuję w dużej i ciężkiej biżuterii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubuję się w dużych formach... gdy je tworzę. Natomiast kiedy sama mam sobie coś kupić, to często szukam czegoś drobnego :)

      Usuń
  3. Ja niedawno nadrabiałam odcinki "Gry o tron" wiec jak najbardziej jestem w smoczym temacie ;)i uwielbiam biżuterię niczym wyjętą z baśni o smokach czy elfach :D i trzeba przyznać że taki też jest ten naszyjnik :D wręcz magiczny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie "Gra o Tron" muszę dopaść książki, choć serial też brzmi kusząco :) Cieszę się, że udało mi się osiągnąć ten magiczny akcent :D

      Usuń
  4. Ciekawa bajeczna opowieść, choć nie ukrywam, że z każdym postem poziom mojej szczęki obniża się i nie wiem co z tym począć. Jestem zachwycona i onieśmielona jednocześnie Twoimi pracami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozwól szczęce gdzieś uciec!!! czasem bywa przydatna :D Dziękuję za mobilizujące słówka i niech moje prace Cię nie onieśmielają tylko motywują do działania! :) na początek np. w miedzi, ja tak zaczynałam :)

      Usuń
  5. Witaj , rzadko urzekają mnie czyjeś projekty prezentowane na blogu ( a już w ogóle biżuteria - to zupełnie nie moja brożka :)), ale tym razem nie mogę się powstrzymać od komentarza . To że masz talent można zauważyć od samego początku procesu projektowego - rysunku - po sam koniec - prezentację.Bravo!Jak miło widzieć takich ludzi.Pozdrawiam i życzę sukcesów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie!!! Jakże miło mi, że zagląda do mnie także ktoś z poza "branży" i docenia moją pracę :D to dla mnie bardzo ważne :)

      Usuń

klik klik ... dziękuję za komentarz :)