czwartek, 24 marca 2016

Warsztat Jubilera odc. 11 - piłujemy pazurki, czyli trochę o PILNIKACH i SZMERGLOWANIU

Mam nadzieję, że poprzednie odcinki WARSZTATU JUBILERA przybliżyły Ci podstawowe narzędzia i etapy działań z metalami. Zapewne zapomniałam o jakimś istotnym kroku, ale traktuję ten cykl, jako rodzaj podpowiedzi i przybliżenia tematu jubilerstwa, a nie kurs. Nota bene, czy zainteresowałby Cię kurs z tej tematyki? Taki porządny z opisem wszystkich kroków i niezbędnych narzędzi, i do tego w wersji on-line? Ostatnio dziwne rzeczy chodzą mi po głowie :P Ten wpis początkowo miał wyglądać zupełnie inaczej, ale wszystko skasowałam... no dobra skopiowałam do pliku tekstowego i zapisałam sobie na przyszłość :) Dlaczego? A no, bo nie po kolei, by wyszło i mnie to dręczyło niesamowicie. Już prawie witało się z Tobą polerowanie i wykańczanie powierzchni, no ale jak o tym mówić, gdy nie wspomniałam jeszcze ni słowa o PILNIKACH i szlifowaniu, a bez tego ani rusz!


PILNIK, PILNIKOWI NIE RÓWNY

Podkreślenia wymaga fakt, że szlifowanie ma swoje określone etapy. W większości przypadków nie wystarczy nam pilnik z jedną ziarnistością, musimy zaopatrzyć się chociaż w kilka sztuk i to o różnych kształtach. Większość moich pilników... w zasadzie 99,9% to pilniki używane, odkupione od innych jubilerów lub osób, które zajmują się obrotem używanymi narzędziami. Polecam przeszperanie wszelkiego rodzaju portali aukcyjnych, czasem można trafić na jakąś perełkę. Przedstawione poniżej pilniki kosztowały mnie łącznie ok. 200 zł. To naprawdę bardzo mało, biorąc pod uwagę, że ceny profesjonalnych, nowych pilników oscylują w przedziale: 30 - 200 zł za sztukę! 

A co z pilnikami dostępnymi w marketach? Cóż, radzę raczej poodkładać trochę pieniążków do skarbonki i przeznaczyć na lepszy jakościowo produkt. Co prawda wśród mojego zbioru znajduje się jedna marketowa sztuka, której używam do zgrubnego piłowania miedzi. Czy już wspominałam, że jeśli pracujemy w różnych metalach, to powinniśmy posiadać oddzielne pilniki do nich? No to właśnie przestrzegam Cię o tej zasadzie :D W rowkach pilników pozostają opiłki metali, jeśli przypadkowo nam się zmieszają, mogą np. dostać się na lutowany przedmiot i popsuć nam pracę (miedź w końcu zachowuje się trochę inaczej niż srebro). Ten aspekt jest szczególnie istotny jeżeli zbieramy opiłki srebra do ponownego przetopienia, nadmiar miedzianych opiłków może spowodować zmianę próby metalu, który wyjdzie nam po stopieniu. Wiem, jeszcze nie opowiedziałam Ci o próbach i cechach metali, ale na pewno nadrobię to w kolejnych odcinkach.

Tego wielkiego pilnika w życiu nie użyłam, ale był w zestawie, który trafił mi się okazyjnie, kto wie może kiedyś będę robić coś wielkiego :D

PODZIAŁ PILNIKÓW

Czas na konkrety! Pilniki możemy podzielić wedle gradacji powierzchni ściernej oraz kształtów i wielkości. Z przekrojami pilników jest w zasadzie prosto: płaskie, półokrągłe, kwadratowe, okrągłe trójkątne... Mi najwygodniej korzysta się z płasko - półokrągłych, bo mogę ich użyć zarówno do płaskich powierzchni, jak i np. do wyszlifowania wnętrza obrączki. Bardzo przydatny jest także pilnik kwadratowy (do kantów wszelkich) oraz okrągły (do wyrównania niedużych otworów wycinanych piłką - tu słów kilka o CIĘCIU I PIŁKACH WŁOSOWYCH). 

Wielkość pilników jest zależna od tego, cóż chcemy nimi obrabiać, nie ma sensu kupować kompletu dużych pilników, jeśli wycinamy mikro ażury. Do nich idealnie nadają się mini pilniczki (10 cm długości) pokazane poniżej. Przyznam szczerze, że nie spotkałam się z takimi w sprzedaży, ten zestaw otrzymałam od koleżanki, a ona miała go od jakiegoś wiekowego jubilera... Może uda Wam się takie upolować, polecam je gorąco. Szukajcie zestawu w futerale (widoczny na zbiorczym zdjęciu pilników w lewym górnym rogu).


Za to bez problemu znajdziecie w sklepach tzw. iglaki, wyglądają podobnie, jak pilniczki powyżej, ale mają ok. 15 cm długości, nie wyobrażam sobie pracy bez posiadania kilku egzemplarzy. Często są sprzedawane w zestawach po 10 sztuk, ale w tym wypadku również szerokim łukiem omijajcie markety, lepiej udać się do sklepu z narzędziami jubilerskimi.


Teraz czas na kilka nowych pojęć, zasadniczo muszę się przy tym posiłkować notatkami z kursu jubilerskiego, bo nigdy nie pamiętam nazw pilników, które są im przypisane według numeracji (a numery wedle grubości nacięć :).

ZDZIERAK - nr. 0 (bardzo grube ostrza, nawet takiego nie mam, przydatny raczej przy ślusarstwie)
RÓWNIAK - nr. 1
PÓŁGŁADZIK - nr. 2
GŁADZIK - nr. 3 (od tego pilnika zwykle zaczynam zgrubne zbieranie materiału)
PODWÓJNY GŁADZIK - nr. 4 (tym wyrównuję powierzchnię)
JEDWABNIK - nr. 5 / 6 (moja ulubiona nazwa :D hmmm...ale ten jakoś niezbyt często trafia w moje ręce, zwykle przeskakuję od razu do pilnika diamentowego, który możecie obejrzeć poniżej. Ten pilnik jest zwykle zbyt drobny do srebra, które zapycha nacięcia.)
PILNIKI DIAMENTOWE - pilniki z nasypem diamentowym, nie mają nacięć kierunkowych. Często można trafić na pilniki diamentowe (iglaki) w marketach budowlanych, ale jakość pokrycia diamentowym nasypem jest marna.


Dlaczego ta gradacja jest taka istotna i dobrze mieć pilniki o różnej grubości cięć? Pilniki o nr. 3 są dobre do szybkiego usuwania nadmiaru blachy albo rozlanego lutu, jeśli taki wypadek się nam zdarzy. Jednak taki pilnik pozostawia widoczne ślady linii, powiedziałabym bardzo widoczne. Gdybyś jednak taki naddatek metalu próbował usunąć pilnikiem nr. 5, gwarantuję Ci, że umęczysz się niemiłosiernie i rozwiniesz zdolności w łacinie... podwórkowej. Podobnie będzie, jeśli po użyciu pilnika nr. 3 nie zastosujesz innego o drobniejszych cięciach, tylko od razu zapragniesz wypolerować przedmiot, pozostaną na nim głębokie rysy. 

Na zdjęciu możesz sobie porównać różnicę pomiędzy powierzchnią pilnika o nr. 1 i 6.

Zatem już wiesz, by uzyskać jak najlepszy efekt powierzchni swojej biżuterii musisz zastosować pilniki o różnej gradacji, u mnie zwykle jest to kolejno: nr. 3, 4 i diamentowy :) Ale, ale to nie wystarczy by rzucić się już do polerowania, najpierw trochę poszmerglujmy...

NO TO SZMERGLUJEMY! (nie szmuglujemy :)

Cóż oznacza to tajemnicze słówko pochodzenia niemieckiego? Szmerglowanie w nomenklaturze jubilerskiej, to wyrównywanie powierzchni przedmiotu za pomocą papieru ściernego, by nadać jej gładsze lico i usunąć ślady po pilnikach. Oczywiście w tym wypadku również istotna jest kolejność działań, a raczej użytych papierów. Zaczynamy od papierów o grubszej ziarnistości (oznaczone mniejszym numerem, np. 100), przez średnie (600, 800), po bardzo drobne (1000, 1200). Dzięki temu zabiegowi powierzchnia będzie już na tyle gładka, że polerowanie powinno pójść nam z łatwością. A wiesz z czego powstaje powierzchnia papieru ściernego? Tu Cię może zaskoczę... z kamienia, a dokładnie z pyłu korundu. Kamienie z tej rodziny są drugie w kolejce co do twardości, stoją tuż za diamentem. Wśród korundów znajdziemy między innymi: rubiny i szafiry, ale oczywiście nikt ich nie niszczy do stworzenia papieru ściernego :D


KUPUJEMY UŻYWANE PILNIKI

Kupując pilniki z odzysku warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Jeśli możemy obejrzeć je osobiście spójrzmy na stan ich zużycia, czy nacięcia są wyraźne, czy może jednak gdzieniegdzie się wytarły. Zwróćmy uwagę także na oznaczenia. Nie ma co kupować pilników "no name", jedynie z namalowanym numerkiem albo i bez niego. Na zdjęciach pokazałam kilka znaków firmowych, stosowanych na pilnikach dobrej jakości. Do najlepszych należą pilniki szwajcarskie, ale za tą jakość trzeba słono zapłacić. Bardzo dobre są także pilniki naszej rodzimej produkcji oznaczone trójkątem z kreseczką, umieszczony w okręgu albo napisem.




RADA PRAKTYCZNA

Na sam koniec pewna rada praktyczna, która może Ci się przydać przy samym procesie piłowania. Pamiętaj: działajmy pilnikiem tylko w jednym kierunku! Czyli nie machamy pilnikiem po przedmiocie w tą i z powrotem, tylko od siebie. Potem odrywamy pilnik od przedmiotu, przykładamy spowrotem i znów szlifujemy od siebie. Zastanawiam się, czy to brzmi dla laika zrozumiale? Daj mi znać jeśli coś jest niejasne :D Aaaa i nigdy, ale to przenigdy nie piłujcie w powietrzu, oparcie jest bardzo ważne, a z powietrznych akrobacji powstają tylko krzywizny :D


P.S. Podoba Ci się moja nowa graficzka na pierwszym zdjęciu? Powoli zmieniam niektóre elementy wizualne, by były spójne :) Co prawda mam świadomość, że profesjonalny grafik patrząc na nie pomyśli sobie: "grafik płakał, jak projektował", no ale może nie jest tak źle :P

Trzymajcie się ciepło!


SKLEP WWW: www.sztukkilka.pl
FACEBOOK BIŻUTERIA: Sztuk Kilka Art Jewelry

***********************************************************

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

klik klik ... dziękuję za komentarz :)