środa, 11 lipca 2012

Madame Dragonfly

Któż przejęzyczył się w myślach, czytając tytuł posta? Początkowo rzeczywiście miała być Madame Butterfly, lecz gdy spojrzałam na zdjęcia prac, które tu publikuję, stwierdziłam że bliżej moim naszyjnikom do ważek lub innych owado - podobnych stworów, szczególnie temu czerwonemu. 



Pomyślałam właśnie, że mimo to oba nadają się do symbolicznego unaocznienia uczuć panujących w wyżej wymienionej operze. Spokój oceanu, zielono - błękitna przezroczystość znaczona złotem dostatku i szczęśliwości...oraz druga strona życia...intensywne czerwienie, przeplatane oranżowymi płomieniami i palącym, płynnym złotem dramatu. Ot taka moja nadinterpretacja rzeczy nie powiązanych...

Blue Madame Dragonfly
długo czekała aby pokazać się światu, prawie dwa miesiące...







Red Madame Dragonfly
za to ta Pani od razu doczekała się prezentacji, wczoraj spotkała się z Lutownicą, a dziś z Kombinerkami i Aparatem na sesyjkę i oto efekt :)







Zwykle wypukłość na szkle uzyskuję dodając jego kolejną warstwę na wierzch, ale łączy się to ze zwiększeniem jego wagi, nie chciałam żeby naszyjnik był cięższy, na szczęście wpadłam na pomysł by wybrzuszenie uzyskać wgłębieniami od spodu :) o takimi właśnie


I która Madame Dragonfly bardziej przypadła Wam do gustu? :)

1 komentarz:

  1. Oba cudne... Prześlicznie muszą prezentować się na szyi.

    OdpowiedzUsuń

klik klik ... dziękuję za komentarz :)