Pages

środa, 19 października 2016

Wspomnienie orientu skryte w locie żurawia...

Minęło już kilka tygodni od mojego powrotu z kraju kwitnącej wiśni, a tu cisza i pustka, nie ma ani słówka o podróżach, smakach i reliktach dawnych tradycji. Może przed pisaniem powstrzymuje mnie ogromna ilość zdjęć, które musiałabym przewertować albo niezliczona ilość wątków, które chciałabym poruszyć. W takim razie niechaj patyna czasu otuli moje wspomnienia i wtedy z nutką nostalgii wrócę do nich i podzielę się refleksjami na blogu, lecz czy na tym?...
O wiele łatwiej było mi przełożyć fascynację japońską kulturą w działania manualne niż pisarskie. Do tego dołożyła się motywacja ze strony Royal Stone, czyli konkurs okładkowy, w którym mogły wziąć udział tylko osoby nagrodzone w poprzednich miesiącach trwania zabawy.


SEKRETY ORIENTU

Szybujące żurawie, czerwieniejące drzewa, ostatnie pąki kwiatów o intensywnie różowym odcieniu… Między innymi takie wspomnienia przywiozłam z podróży po Japonii, bogatej w znaczenia i artefakty minionych wieków. Wśród moich pamiątek znalazły się fragmenty tkanin, które pozostały po wykonaniu kimon. Oto i jedna z nich, po przez filtry mojej wyobraźni zawędrowała do naszyjnika „Sekrety Orientu”. Przyznam, że to nie jedyne skrawki, jakie ze sobą przywiozłam i choć róż nie jest moją barwą, to urzekł mnie bezsprzecznie.  


Jeszcze przed wyjazdem dostałam informację, że na miejscu można zakupić fragmenty tkanin, nieraz podszytych historią tradycyjnego rzemiosła. Zatem leciałam tam z myślą, że muszę zdobyć trochę tych piękności w celach artystycznych, urokliwe materiały połączone ze srebrem, czyli nowe wyzwanie dla mnie! A, że będę musiała chwycić za igłę z nitką... no cóż, czasem trzeba pocierpieć :)


Z tańców igły z nitką wyszły mięciutkie krążki do oprawy, takie jakby guziczki. Za centralny motyw obrałam wizerunek lecącego żurawia (a może czapli), co prawda częściej zdarzało mi się widzieć te ptaki w wersji kontemplacyjnej, stojące nad jeziorem.

Kyoto, Pałac Cesarski 

W dużej formie zamknęłam delikatne gałązki wyrysowane na tkaninie i przestrzenne kwiaty z metalu, całość otuliłam ażurami i zawijasami z przyciemnianego srebra oraz sznurami koralu. Ktoś mógłby powiedzieć, że inspiracji japońskimi ozdobami tu niewiele? Bo to wcale nie ma być naszyjnik w tym stylu! Zależało mi na ujęciu w jednym przedmiocie fascynacji odległymi krajami, odmienną kolorystyką, bogactwem roślinności, ach i ten przepiękny koral o ceglanym odcieniu, popularny zarówno wokół wód Morza Śródziemnego, jak i w krajach azjatyckich.


Cały dzień zszedł mi na projektowanie, szkicowanie i kombinowanie. Materiały miałam od początku dobrane, zmieniał się tylko układ, proporcje, rozwiązania konstrukcyjne. Jakby tu w pokaźnym kształcie zawrzeć delikatność kwiatów i ażurów, zachować sznury koralu bez efektu obciążenia szyi.?Ostatecznie postawiłam na symbiozę symetrii z asymetrią i równowagę między powierzchniami ażurowymi, płaskimi oraz przestrzennymi kwiatami i zawijasami. 


Wyzwaniem było dla mnie połączenie sznurów kamieni z elementami ze srebra, tak żeby jednocześnie dobrze się układały, były wygodne i co ważne - trwałe. Jakoś do tej pory nie stosowałam takiego układu, zwykle przodowały u mnie łańcuszki, rzemienie i skórzane pasy. W celu połączenia części wykonałam specjalne końcówki do przywiązania sznurów. 
Od dobrych kilku miesięcy chodził za mną ten piękny koral, który ostatecznie... farbował! I to jak diabli! Znacie ten ból, gdy macie w dłoniach przepiękny naszyjnik, a potem na szyi pomarańczową wstęgę? Cóż było zrobić, gotowy naszyjnik poszedł do rozbiórki, musiałam wyszukać nowe kamienie (na szczęście wśród nowości w Royal Stone znalazły się moje wymarzone "cegiełki"). Tym razem przed połączeniem elementów zrobiłam próbę i cały dzień nosiłam na szyi związane sznury...śladów brak... ufff mogłam odetchnąć z ulgą :D


Pokusiłam się także o wykorzystanie techniki wire - wrappingu do połączenia ażurowego elementu z główną zawieszką. A ile się nagimnastykowałam przy samym projektowaniu tego detalu, wiem tylko ja! Inspiracją stał się kolejny fragment japońskiej tkaniny z przedstawieniem morskich fal, których linie kłębią się jedna w drugą. Moją wersję trochę bardziej zgeometryzowałam i zwielokrotniłam motyw koła, geometria nigdy nie była moją mocną stroną, stąd męczarnie przy wyrysowywaniu tych ażurów :)


Całość złożona, zważona i obfocona :) Mam nadzieję, że spodoba się Wam efekt końcowy, szczególnie dlatego, że w trakcie tworzenia przyświecała mi myśl przewodnia konkursu - wykonanie czegoś, co w pełni wyraża mnie samą:
Moja biżuteryjna osobowość nie raz przeżywała rozdwojenie jaźni, raz chciała iść w jedną stronę, innym razem zupełnie zmieniała twórcze przekonania. Z tego wszystkiego powstała kompilacja artystyczno – wspomnieniowa. Naszyjnik „Secrets of the orient” jest połączeniem mojego ukochanego jubilerstwa, ażurowych form i przestrzennych kwiatów z ceglaną czerwienią koralowych sznurów i przepiękną tkaniną, którą przywiozłam z podróży po Japonii. Nie jest to zwykły materiał, a fragmenty tkaniny, której użyto do szycia kimona. Lecące żurawie, kwiaty wiśni i wiele odcieni różu zamknięte w oksydowanym srebrze i ubóstwianej przeze mnie dużej formie :) 





Poczuliście powiew letniego powietrza?... to dołóżcie do tego jeszcze 92% wilgotności i świdrujące brzęczenie cykad :) A tymczasem trzymajcie się ciepło i dajcie znać, jak podobają się Wam takie tkaninowo - srebrne eksperymenty?

Trzymajcie się ciepło!

SKLEP WWW: www.sztukkilka.pl
FACEBOOK BIŻUTERIA: Sztuk Kilka Art Jewelry

**********************************************************

19 komentarzy:

  1. Zachwycający! Myślę, że tkanina lub papier (hmm, tylko jak?) są idealne do oddania orientalnych klimatów. Zazdroszczę tych japońskich skrawków materiału!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam napisać jak bardzo podoba mi się ta praca, ake idebrało mi mowę i pismo. Piękna, kontemplacyjna, oryginalna i do tego połączenie materiału i srebra! Cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  3. ...wszystko w tym naszyjniku jest cudownie zakomponowane i wyważone, zachwycam się kolejny raz. Do tego tak pięknie uchwyciłaś go na zdjęciach :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ☺ nie był łatwym modelem ze względu na wielkość 😀

      Usuń
  4. No... zaczarowany ogród... piękne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach jak to widać, że nie tylko umiejętności a podróże też kształcą i pobudzają kreatywność. Coś niesamowitego, taką gimnastykę jubilerską warto było wykonać, wyszło oszałamiająco i faktycznie trudno dobrać odpowiednie słowa :D zachwyt ogromny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Bardzo mi miło, a podróże rzeczywiście dostarczają dużo inspiracji 😊

      Usuń
  6. Niesamowity jest ten naszyjnik. Świetnie zaprojektowany i pięknie wykonany!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję! trochę się martwiłam, że będzie w nim za dużo wszystkiego i nie uda mi się zachować harmonii w tej rozbudowanej formie :)

      Usuń
  7. Znakomita praca. :) Jestem ciekawa kolejnych.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo podoba mi się taki styl

    OdpowiedzUsuń

klik klik ... dziękuję za komentarz :)